

|
Z wyrzucanych na co dzień śmieci i drewnianych ramek wyczarowaliśmy niezwykle ciekawe dzieła sztuki, a każdy z nas podczas zajęć czuł się niczym Andy Warhol. Stworzyliśmy też własną mapę świata, wyklejając wszystkie kontynenty z wydawałoby się bezużytecznych resztek worków, pudełek, pończoch, szmatek i zakrętek od butelek. Jako przyrodnicy - baczni obserwatorzy warunków życia organizmów roślinnych i zwierzęcych, a także badacze jakości wody - musieliśmy wykazać wiele zaangażowania i cierpliwości. Momentami czuliśmy się prawie jak bogowie, tworząc dekalog ekologa, który powinien wskazywać jak żyć w pełnej harmonii z przyrodą. Jak to zwykle bywa podczas wyjazdów, pisaliśmy listy, tym razem do Matki Ziemi. Spełniliśmy się również jako redaktorzy gazetki ekologicznej. Był czas na intensywną pracę, był też czas na rekreację. Tak więc w blasku złotego, jesiennego słońca, bo pogoda sprawdziła się na piątkę z plusem, oddawaliśmy się zajęciom, które pozwoliły zregenerować nasze siły. Jedni wybrali basen bądź korty tenisowe, inni piłkę, pozostali podziwiali szczyty Tatr z placu zabaw, znaleźli się też tacy, którzy woleli spacer. Natomiast w góralskim ognisku uczestniczyliśmy już wszyscy, zajadając się smacznymi, pieczonymi kiełbaskami. Najbardziej zapadła nam w pamięć ostatnia, niezwykła noc, podczas której mogliśmy podziwiać Giewont w świetle kolorowych fajerwerków. Poruszeni pięknem okolic, ubogaceni wiedzą, z nowymi umiejętnościami i ocenami w indeksach opuszczaliśmy tatrzańskie widoki ze smutkiem, ale i satysfakcją. Mamy nadzieję na ponowne przeżycie twórczych i niezapomnianych chwil podczas kolejnych warsztatów naukowych.
|
